2008 CHABLIS 1er Cru Fourchaumes Domaine Adhémar et Francis Boudin

2008 DOMBEYA Chardonnay (oaked)
Chablis: żółte, przejrzyste, słomiany kolor, połyskliwy, dużo refleksów światła, świeży zapach, truskawkowy lub malinowy, lekki, limonkowy, orzechowy, zielony, gładki, kaśny, gryzący, orzeźwiejący, znikający, delikatny, przypomina szampana, szybko znika w ustach, chce się sięgnąć zaraz po następny łyk
Stellenbosch: cieplejszy odcień żółci, złocisty, cięższy na ściance kieliszka, słodszy zapach, ananas z bardzo daleka - prawie niedostrzegalny, dojrzały, kremowe, lekko stęchłe drewno (dąb zapewne), lekko pikantny, kwaśny, cieplejszy, gęstszy, cięższy, drewniany, nie jest słodszy, ciężki zostaje w ustach i na żołądku, mięsisty, po godzinie przerwy (być może za mocno schłodziłem wcześniej) lekki zapach brzoskwini ale zupełnie lekki
Przed próbowaniem myślałem, ze wino z dębowych beczek będzie mi bardziej smakowało, ale jednak gęstość i kremowość mimo że delikatna okazała się za ciężka. W pewnym momencie pojawiło się coś w roadzju smaku masła, ale tylko przez moment i już się nie powtórzyło więc stwierdziłem, że to przez zasugerowanie się tym jak powinno to wino smakować ze względu na dąb. Rozczarowałem się, że było bardziej kwaśne i owoce nie wynagrodziły ciężkości wina bo po prostu właściwie ich nie było. Wino z Burgundii o wiele ciekawsze mimo, że mniej skomplikowane, chciało się sięgać po następny kieliszek. Nie powiedziałbym, że jest mineralny i słony, ale może jeszcze nie wiem co to znaczy. Orzeźwiający limonkowy smak świetnie łączył się z drobinkami zapachu truskawek i malin. Szkoda, że takie drogie. Teraz pozostaje sprawdzić jak smakue Grand Cru. Och, jeszcze droższe. Lub jak smakuje z Homme Mort (z północnego końca Fourchaume-rejony Chablis żeby zobaczyć jaka jest delkatna różnica).
Uświadomiłem sobie, że tą różnicę trudna złapać, trudno zatrzymać dla siebie. Bez zaprzeczenia: rytuał smakowania jest niesamowity, jednak smak jest nieuchwytny. Można go tylko wspominać, jak sen.
Stellenbosch: cieplejszy odcień żółci, złocisty, cięższy na ściance kieliszka, słodszy zapach, ananas z bardzo daleka - prawie niedostrzegalny, dojrzały, kremowe, lekko stęchłe drewno (dąb zapewne), lekko pikantny, kwaśny, cieplejszy, gęstszy, cięższy, drewniany, nie jest słodszy, ciężki zostaje w ustach i na żołądku, mięsisty, po godzinie przerwy (być może za mocno schłodziłem wcześniej) lekki zapach brzoskwini ale zupełnie lekki
Przed próbowaniem myślałem, ze wino z dębowych beczek będzie mi bardziej smakowało, ale jednak gęstość i kremowość mimo że delikatna okazała się za ciężka. W pewnym momencie pojawiło się coś w roadzju smaku masła, ale tylko przez moment i już się nie powtórzyło więc stwierdziłem, że to przez zasugerowanie się tym jak powinno to wino smakować ze względu na dąb. Rozczarowałem się, że było bardziej kwaśne i owoce nie wynagrodziły ciężkości wina bo po prostu właściwie ich nie było. Wino z Burgundii o wiele ciekawsze mimo, że mniej skomplikowane, chciało się sięgać po następny kieliszek. Nie powiedziałbym, że jest mineralny i słony, ale może jeszcze nie wiem co to znaczy. Orzeźwiający limonkowy smak świetnie łączył się z drobinkami zapachu truskawek i malin. Szkoda, że takie drogie. Teraz pozostaje sprawdzić jak smakue Grand Cru. Och, jeszcze droższe. Lub jak smakuje z Homme Mort (z północnego końca Fourchaume-rejony Chablis żeby zobaczyć jaka jest delkatna różnica).
Uświadomiłem sobie, że tą różnicę trudna złapać, trudno zatrzymać dla siebie. Bez zaprzeczenia: rytuał smakowania jest niesamowity, jednak smak jest nieuchwytny. Można go tylko wspominać, jak sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz