czwartek, 8 kwietnia 2010

Książki: Michel Houellebecq "Możliwość wyspy", 2006


Michel Houellebecq "Możliwość wyspy", 2006


Tłumaczenie: Ewa Wieleżyńska
Data wydania oryginału: 2005

Nie da się tego przeczytać. Trochę bez sensu, trochę tak bez sensu jak "Cząstki elementarne", ale przynajmniej cząstki były ekscytujące. Zbyt dumny chyba jak na pisarza. Kilka fajnych cytatów. Nieprzeczytana.

Wina: Chardonnay z Chablis (Francja) vs. Chardonnay ze Stellenbosch (Południowa Afryka)


2008 CHABLIS 1er Cru Fourchaumes Domaine Adhémar et Francis Boudin



2008 DOMBEYA Chardonnay (oaked)



Chablis: żółte, przejrzyste, słomiany kolor, połyskliwy, dużo refleksów światła, świeży zapach, truskawkowy lub malinowy, lekki, limonkowy, orzechowy, zielony, gładki, kaśny, gryzący, orzeźwiejący, znikający, delikatny, przypomina szampana, szybko znika w ustach, chce się sięgnąć zaraz po następny łyk


Stellenbosch: cieplejszy odcień żółci, złocisty, cięższy na ściance kieliszka, słodszy zapach, ananas z bardzo daleka - prawie niedostrzegalny, dojrzały, kremowe, lekko stęchłe drewno (dąb zapewne), lekko pikantny, kwaśny, cieplejszy, gęstszy, cięższy, drewniany, nie jest słodszy, ciężki zostaje w ustach i na żołądku, mięsisty, po godzinie przerwy (być może za mocno schłodziłem wcześniej) lekki zapach brzoskwini ale zupełnie lekki

Przed próbowaniem myślałem, ze wino z dębowych beczek będzie mi bardziej smakowało, ale jednak gęstość i kremowość mimo że delikatna okazała się za ciężka. W pewnym momencie pojawiło się coś w roadzju smaku masła, ale tylko przez moment i już się nie powtórzyło więc stwierdziłem, że to przez zasugerowanie się tym jak powinno to wino smakować ze względu na dąb. Rozczarowałem się, że było bardziej kwaśne i owoce nie wynagrodziły ciężkości wina bo po prostu właściwie ich nie było. Wino z Burgundii o wiele ciekawsze mimo, że mniej skomplikowane, chciało się sięgać po następny kieliszek. Nie powiedziałbym, że jest mineralny i słony, ale może jeszcze nie wiem co to znaczy. Orzeźwiający limonkowy smak świetnie łączył się z drobinkami zapachu truskawek i malin. Szkoda, że takie drogie. Teraz pozostaje sprawdzić jak smakue Grand Cru. Och, jeszcze droższe. Lub jak smakuje z Homme Mort (z północnego końca Fourchaume-rejony Chablis żeby zobaczyć jaka jest delkatna różnica).

Uświadomiłem sobie, że tą różnicę trudna złapać, trudno zatrzymać dla siebie. Bez zaprzeczenia: rytuał smakowania jest niesamowity, jednak smak jest nieuchwytny. Można go tylko wspominać, jak sen.

środa, 7 kwietnia 2010

Książki: Stanisław Zawiśliński "Kieślowski. Ważne, żeby iść..."


Stanisław Zawiśliński "Kieślowski. Ważne, żeby iść...", 2005

Piękna opowieść o pięknym Kieślowskim. Po czymś takim ma się ochotę pokonać świat. I być, ciągle drążyć, męczyć się, cierpieć, rozkoszować, chorować, zdrowieć, być i znikać, ciągle próbować: być prawdziwym.